inny świat



Godzina dziewiąta, za kilkanaście minut mam się stawić w sali fizycznej aby  napisać kartkówkę z ukochanej geografii. Mimo to wcale nie znajduję się w szkole.
 Dom jest już przepełniony dżentelmenami z wąsem w niebieskich ogrodniczkach. Do ich zadań należy odłączenie hydrauliki, jednak poza urządzonym maratonem dowcipów, zajęci byli wyłamywaniem krat i rur oraz wszystkich innych rupieci, które można opchnąć na złom. Wpuścili nas, bez najmniejszego problemu, co więcej, prosili o wspólne fotografie. Pozostało niewiele, uświnione łachy, pobite szkło i mozaika, mokre papiery. 
Wróciłam tam. Stanęłam na piętrze i patrzyłam przez balkon na nadjeżdżające potwory, potężne buldożery i koparki. Za miesiąc będzie już tylko pusty kawałek trawnika, za rok dwupasmówka. Przed Panią Haliną, mieszkała tu jej matka, a jeszcze wcześniej babka. Kto wie jak daleko sięgają dzieje tej hacjendy. Kawał czasu, kawał historii na kawałku ziemi.